Stwórz własną stronę WWW   Stowarzyszenie 3majmy się razem   Rejestracja Zaloguj się  




Treść:
     

FORUM -> Kącik wiedzy -> Choroby reumatyczne – objawy, leczenie -> Leczenie biologiczne - Pacjenci z chorobami ...

1-10 (10)
Asjia
Utworzona: 2011-01-07 07:49 | Autor: Asjia | Wiadomości: 877

Procedura wyboru leku biologicznego dla osób z chorobami reumatycznymi jest niezgodna z prawem i utrudnia dostęp do leczenia – uważają pacjenci.

Ministerstwo Zdrowia broni się, że dzięki niej spadają koszty leczenia i może z niego korzystać więcej chorych.

4 stycznia na konferencji prasowej w Warszawie członkowie Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Reumatyków REF przedstawili swoje zastrzeżenia do trybu wyłaniania przez ministra zdrowia tzw. terapii inicjującej dla chorych na reumatoidalne zapalenie stawów i młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów oraz na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, kwalifikowanych do programu terapeutycznego, w ramach którego podaje się leki biologiczne. Swoje uwagi zawarli w liście otwartym do minister Ewy Kopacz.

Jak przypomniał prezes federacji, Jakub Górecki, leki biologiczne są stosowane u pacjentów z zapalnymi schorzeniami stawów o agresywnym przebiegu, którym nie pomogły tradycyjne leki modyfikujące przebieg choroby. Są one bardzo drogie, ale refundowanie ich potrzebującym pacjentom jest opłacalne. Dzięki nim, chorzy są sprawni, mogą normalnie żyć – zakładać rodziny, pracować, płacić podatki. W Polsce dostęp do tych leków ma zapewniać program terapeutyczny.

Aktualnie - zgodnie z rozporządzeniem - minister zdrowia raz na 6 miesięcy wskazuje jeden lek biologiczny (terapia inicjująca), od którego należy zaczynać leczenie wszystkich chorych z zapaleniem stawów, kwalifikowanych do programu. Lek jest wybierany spośród czterech preparatów o równoważnym mechanizmie działania (tzw. inhibitory TNF) po negocjacjach cenowych z firmami farmaceutycznymi.

Jak poinformował PAP rzecznik Ministerstwa Zdrowia, Piotr Olechno, wskazywanie terapii inicjującej umożliwia płatnikowi obniżenie kosztów leczenia pacjentów, dzięki czemu z leków biologicznych może skorzystać więcej chorych. Zdaniem przedstawicieli federacji, procedura ta nie przynosi jednak zapowiadanych przez resort oszczędności i znacznie ogranicza liczbę chorych leczonych biologicznie.

- Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że dana firma dostaje tzw. terapię inicjującą, gdyż oferuje darmowe dawki leku, tzw. charytatywne. Tymczasem ze szpitali mamy sygnały, że te dawki do nich nie spływają albo spływają z opóźnieniem. Poza tym szpitale często nie chcą ich przyjmować, bo nie wiedzą, na jakich zasadach rozliczać je z Narodowym Funduszem Zdrowia, czy muszą za nie płacić podatek itd. - powiedział chory na zesztywniajace zapalenie stawów adwokat Bartłomiej Kuchta, prezes Stowarzyszenia Chorych na ZZSK i Osób Ich Wspierających. To sprawia, że ciagle za mało chorych przyjmuje leki biologiczne lub zaczyna je przyjmować z opóźnieniem.

Tymczasem w piśmie przesłanym PAP rzecznik resortu zdrowia zapewnił, że dotychczas nie są mu znane jakiekolwiek problemy z rozliczaniem terapii charytatywnych, upustów i premii.

Według eksperta rynku medycznego, Piotra Rykowskiego, procedura wyłaniania terapii inicjującej jest mało transparentna i nie ma żadnego umocowania w polskim ustawodawstwie. W rozporządzeniu ministerstwa nie ma określonego sposobu zgłaszania ofert, kryterium cen, trybu zgłaszania odwołań, nie wiadomo nawet, czy ministerstwo zawiera z firmami farmaceutycznymi umowy. - Poza tym w Polsce nie ma narzędzi prawnych, które regulowałyby rozliczanie dawek charytatywnych – zaznaczył.

Jego zdaniem, dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie limitu cenowego dla całej grupy leków biologicznych stosowanych w chorobach reumatycznych lub wprowadzenie ceny urzędowej. Takie rozwiązania funkcjonują w programach terapeutycznych dotyczących innych schorzeń.

Jak oceniła prezes Stowarzyszenia Reumatyków i Ich Sympatyków, Jolanta Grygielska, dzięki temu to lekarze, a nie urzędnicy mogliby decydować, który lek podać. Przypomniała, że inhibitory TNF-alfa różnią się sposobem podawania. Część z nich podaje się we wlewie dożylnym w szpitalu, a część - podskórnie, w domu lub ambulatoryjnie, co jest wygodne dla sprawnych, aktywnych zawodowo pacjentów.


Informacja pochodzi ze strony: http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/80001

3majmy sie razem
Utworzona: 2011-11-22 10:09 | Autor: 3majmy sie razem | Wiadomości: 200

Ministerstwo Zdrowia zainicjowało terapię przejściową w leczeniu RZS

Czy Ministerstwo Zdrowia planuje rozstać się na dobre z terapią inicjującą w leczeniu RZS? Póki co poprosiło firmy o przesłanie do 25 listopada ofert cenowych w związku z wyznaczeniem nowej terapii inicjującej obowiązującej od 1 stycznia do 30 czerwca 2012 roku.

Przez lata w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów nie działo się nic szczególnego. Sytuacja zmieniła się wraz z wejściem do Polski światowych koncernów z ich biologicznymi lekami, które rozpoczęły rywalizację o finansowanie swoich terapii.

Dla ułatwienia wyboru odpowiedniego leku resort wprowadził tzw. terapię inicjującą - najmniej kosztowną z punktu widzenia płatnika publicznego technologię medyczną (biorąc pod uwagę koszty podania, ilość podań, wymaganą dawkę, koszt pojedynczej dawki oraz koszt utylizacji niewykorzystanej części leku ponoszony przez świadczeniodawców).

Terapia ta była wskazywana w komunikacie ministra zdrowia raz na 6 miesięcy, po negocjacjach cenowych z podmiotami odpowiedzialnymi.

Uspokojenie sytuacji
Nadzorem nad kwalifikacją do kosztownej terapii biologicznej w leczeniu RZS zajmował się Zespół Koordynacyjny ds. Leczenia Biologicznego w Chorobach Reumatycznych działający przy Instytucie Reumatologii w Warszawie.

- Zespół koordynacyjny znacznie uspokoił sytuację na rynku programów terapeutycznych w reumatologii przez danie lekarzowi pewności, że w razie konfliktu z NFZ będzie miał wsparcie z naszej strony - wymienia korzyści wiceszef zespołu, prof. Witold Tłustochowicz, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii.

- Aplikacja komputerowa powodowała, że lek podawano chorym, którzy rzeczywiście spełniali wskazania do tej formy leczenia i nie było przypadkowych błędów. Po nabraniu odpowiedniego doświadczenia aplikacja nie stanowiła problemu - zwłaszcza poprzednia aplikacja obowiązująca przed wprowadzeniem NFZ - dodaje.

Jego zdaniem, mimo niewątpliwych niedoskonałości, sam program lekowy generalnie odpowiadał standardom światowym. Spowodowało to, że po wprowadzeniu aplikacji ilość chorych leczonych w programie wzrosła dwukrotnie, niestety później nastąpiło wyrównanie, ale po prostu zabrakło chorych.

Wolność wyboru
Ustawa o refundacji leków wprowadza istotną zmianę w zakresie działania programów zdrowotnych. Wcześniej programy terapeutyczne ustalane w formie rozporządzeń koszykowych były ukierunkowane na chorobę. W nowych programach lekowych minister zdrowia będzie ustalał grupy leków, w ramach których najtańszy będzie wyznaczał podstawę limitu.

To oznacza, że zamiast wyboru terapii inicjującej podmioty odpowiedzialne zaproponują różne oferty podziału ryzyka. Czy w wyniku obniżenia cen leków poniżej pewnego poziomu w wyniku negocjacji cenowych wszystkich producentów budżet państwa zyska więcej niż wybierając jednego inicjatora i płacąc pełną cenę za pozostałe leki?

Zdaniem Jerzego Gryglewicza, eksperta rynku medycznego, możliwość zawierania porozumień jest jednym z rozwiązań nastawionych na finansowanie efektywnych terapii: - Tym bardziej, że reumatologia jest dziedziną doskonale opisaną algorytmami i wskaźnikami pomiaru skuteczności leczenia biologicznego, ocenianego na poziomie 30 procent w przypadku każdego z dostępnych leków.

- Tak się składało, że u nas terapią inicjującą był lek uważany przez angielski NICE za najskuteczniejszy i najbezpieczniejszy. Generalnie wszystkie anty-TNF są podobnie skuteczne i bezpieczne. Problem terapii inicjującej pojawił się wraz z infliksimabem, który był pakowany w wielkich opakowaniach nie pasujących do rzeczywistych potrzeb - NFZ płacił tylko za dawkę zużytą, a czasem 80 proc. zawartości ampułki warte kilka tys. zł trzeba było zniszczyć. Generowało to straty dla szpitala - wyjaśnia prof. Tłustochowicz i dodaje:

- Mnie terapia inicjująca nie przeszkadzała (poza infliksimabem z powodów opisanych poprzednio), ale lepiej jest jak mamy wolność wyboru - gdy lekarz wraz z chorym wybierają terapię, a o wyborze leku decydują przeciwwskazania, co uwzględniono w zapisach programów terapeutycznych w warunkach zamiany terapii inicjującej. Ograniczeniem wolności będzie to, że NFZ będzie refundował leczenie do kosztów leku najtańszego zgodnie z zaleceniami AOTM, różnicę może pokryć szpital lub firma farmaceutyczna.

Co z zespołem koordynacyjnym?
Reumatologia znów stanie się pilotażem zapisów ustawy refundacyjnej? Terapie inicjujące miały zniknąć do końca tego roku. Już w lipcu br. Ministerstwo Zdrowia wysłało do firm biorących udział w wyborze terapii inicjującej pismo, iż przewiduje istnienie procedury dotyczącej terapii inicjującej w obecnym kształcie wyłącznie do 31 grudnia 2011 roku i nie planuje jej utrzymania po tej dacie.

Jednak później ministerstwo poprosiło firmy o przesłanie do 25 listopada ofert cenowych w związku z wyznaczeniem nowej terapii inicjującej obowiązującej w okresie przejściowym od 1 stycznia do 30 czerwca 2012 roku.

Czy zamiana programów terapeutycznych na lekowe i zrezygnowanie z terapii inicjującej jest podstawą do dalszego funkcjonowania zespołu koordynacyjnego? - Zespół mógłby zostać, chociaż brak jest podstaw prawnych do jego istnienia i finansowania. Uważam to za dużą stratę i możliwość znacznego pogorszenia dostępu do leczenia biologicznego - uważa prof. Tłustochowicz.

Bez nadzoru mniejsza efektywność
Problemem może być nadzór merytoryczny nad weryfikacją skuteczności terapii. Zdaniem Jerzego Gryglewicza, tą oceną powinni zająć się reumatolodzy, a nie urzędnicy NFZ lub Ministerstwa Zdrowia.

- Po co mamy leczyć tych pacjentów, którzy nie odpowiadają na leczenie, co zdarza się obecnie. Praktyka pokazuje, że tam, gdzie funkcjonują zespoły koordynujące, np. w leczeniu hormonem wzrostu lub chorobach ultrarzadkich, następuje efektywne wykorzystanie środków. Moim zdaniem, przy istnieniu zespołu koordynującego, udałoby się rozwiązać problem dostępności wszystkich pacjentów z RZS do leczenia biologicznego - przekonuje.

Za pozostawieniem zespołu opowiadają się także te podmioty odpowiedzialne, które wcześniej krytykowały jego funkcjonowanie. Z czasem bowiem rola zespołu koordynacyjnego ulegała poszerzeniu.

Eksperci zespołu mogli podejmować decyzje w sytuacjach niestandardowych, co stanowiło pewien wentyl bezpieczeństwa, o którym mówi się w chemioterapii niestandardowej. Umożliwiał on leczenie chorych, którzy pozostawali poza kryteriami zawartymi w programie leczenia RZS.

Specjalistom z obszaru reumatologii dawał też komfort, o którym mogli marzyć lekarze zajmujący się innymi dziedzinami medycyny. Bezcenne były comiesięczne spotkania z przedstawicielami NFZ i Ministerstwa Zdrowia, które dawały możliwość zaprezentowania swojego punktu widzenia, z których część trafiała na podatny grunt. Przy zwykle zamkniętych drzwiach do resortu, było to doskonałe narzędzie do komunikowania swoich problemów.

Źródło: http://www.rynekzdrowia.pl/Farmacja/Ministerstwo-Zdrowia-zainicjowalo-terapie-przejsciowa-w-leczeniu-RZS,114306,6,0.html

Asjia
Utworzona: 2012-02-28 17:19 | Autor: Asjia | Wiadomości: 877

Pacjentom grozi przerwa w leczeniu

Urzędnicy z NFZ czekają na obwieszczenie ministra zdrowia, by podpisać ze szpitalami umowy na programy lekowe

Według art. 69 ustawy refundacyjnej od 1 lipca lecznice muszą zmienić pacjentom, m.in. chorym na nowotwory czy reumatyzm, programy terapeutyczne na lekowe.

Programy terapeutyczne działają tylko do końca czerwca 2012 r., bo ustawa refundacyjna wprowadziła okres przejściowy. Chodziło o to, aby wraz z początkiem nowego roku, kiedy weszła ona w życie, nie przerywać chorym terapii. Przez pół roku zarówno fundusz, jak i szpitale, powinny się przygotować na wdrożenie nowych programów. Najpierw jednak urzędnicy z centrali NFZ muszą przygotować zarządzenie, na podstawie którego oddziały wojewódzkie przeprowadzą ze szpitalami konkursy i podpiszą umowy na kuracje lekowe.

Szpitale i specjaliści od prawa farmaceutycznego są zaniepokojeni, bo z harmonogramu prac NFZ na 2012 r. wynika, iż urzędnicy planują opracować warunki zawierania umów na programy lekowe we wrześniu 2012 r.

– Dla szpitali i pacjentów nadchodzi okres chaosu prawnego. Nie wiadomo ani od kiedy, ani w jakim trybie mają być finansowane programy lekowe – ostrzega Paulina Kieszkowska-Knapik, adwokat i partner w kancelarii Baker & Mckenzie.

Tymczasem Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy centrali NFZ, uspokaja, że plan pracy na 2012 r. dotyczy zarządzeń, które urzędnicy przygotują do konkursów na świadczenia szpitalne w 2013 r. Rzecznik prasowy zaznacza, że centrala czuje się zobligowana ustawą refundacyjną do jak najszybszego opracowania warunków umów w sprawie programów lekowych i przeprowadzenia konkursów przed lipcem.

Na pytanie „Rz" o przygotowania NFZ do kontraktowania programów lekowych rzecznik odpowiedział, że prezes NFZ wysłał list do ministra zdrowia z zapytaniem, kiedy będzie gotowe obwieszczenie refundacyjne. Programy lekowe tym bowiem różnią się od zastępowanych terapeutycznych, że NFZ nie podpisze już ze szpitalem umowy na kurację konkretną terapią, ale konkretnym lekiem. Zwróci więc lecznicy pieniądze za leki podane chorym, a nie za terapię. Minister, podobnie jak było z apteczną listą leków refundowanych, musi więc najpierw wynegocjować z firmą farmaceutyczną cenę leku do programu lekowego, a później wydać odpowiednie obwieszczenie.

Nieoficjalnie wiadomo, że przedstawiciele koncernów chodzą już na negocjacje do ministerstwa, ale nic na razie z tego nie wynika.

Źródło: http://www.rp.pl/artykul/757922,830090-Pacjentom-grozi-przerwa-w-leczeniu.html

Asjia
Utworzona: 2012-04-20 10:26 | Autor: Asjia | Wiadomości: 877

Lekarze: chore dzieci "skazane na kalectwo"

Lista leków refundowanych wciąż budzi kontrowersje. Polskie Towarzystwo Reumatologiczne ostrzegło, że jeśli resort zdrowia jej nie zmieni, najmłodsze dzieci z ciężką chorobą stawów nadal nie będą miały dostępu do terapii, mogących uchronić je przed inwalidztwem. Jednocześnie reumatolodzy przesłali pismo w tej sprawie do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Na razie resort tego nie komentuje.
Po licznych aktualizacjach, ostatnia wersja wykazu leków refundowanych z 17 kwietnia nadal nie spełnia oczekiwań pacjentów i lekarzy. Do projektu dołączono też program lekowy obejmujący terapię młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów (MIZS). Zdaniem ekspertów z PTR, nadal ogranicza on refundację dwóch leków biologicznych - adalimumabu i etanerceptu - niezgodnie z ich aktualną rejestracją.

- To sprawia, że najmłodsze dzieci z MIZS będą nadal pozbawione leczenia zgodnie z aktualną wiedzą medyczną - ocenił prezes PTR, prof. Piotr Wiland.

Reumatolodzy jeszcze przed ukazaniem się projektu nowej listy refundacyjnej apelowali o wprowadzenie pilnych zmian do programów lekowych dotyczących leczenia dzieci i młodzieży z MIZS. Przypomnieli m.in., że jak dotąd terapia etanerceptem była refundowana od 4. roku życia, a terapia adalimumabem od 13. roku życia.

Teraz wiadomo już, że leki te można bezpiecznie stosować także w przypadku młodszych dzieci. Od ubiegłego roku adalimumabem można leczyć dzieci od 4. roku życia, a etanercept może być stosowany u dzieci od 2. roku życia.

Dlatego - zdaniem reumatologów - Ministerstwo Zdrowia powinno automatycznie wprowadzić te zmiany do programu, bez wymagania, by producent leku składał kolejny pełny wniosek o zmianę w zapisie programów lekowych. Poza tym przypuszczają, że producenci tych leków takich wniosków nie złożą, ponieważ jest to dla nich nieopłacalne z powodu małej grupy potencjalnych pacjentów.

Specjaliści już w zeszłym roku zgłaszali uwagi odnośnie zmian w leczeniu dzieci z MIZS, w ramach konsultacji społecznych programu terapeutycznego. Nie zostały one jednak uwzględnione.

Teraz oceniają, że było to "działanie na szkodę pacjentów". Ich zdaniem dzieci poniżej 13. roku życia, u których powinno się stosować adalimumab - bo leczenie etanerceptem jest nieskuteczne lub nie można z niego korzystać z powodu działań niepożądanych bądź nietolerancji - zostały "świadomie pozbawione jedynej innej skutecznej terapii i skazane na utratę zdrowia i kalectwo".

PTR chce, by resort zdrowia umożliwił refundację terapii tymi lekami, zgodnie z ich rejestracją i aktualną wiedzą medyczną.

- Mamy nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia w najbliższym czasie wyda stosowną decyzję, tak aby od dnia wejścia w życie programów lekowych, czyli od 1 lipca 2012 r. umożliwić refundowanie leczenia najmłodszym pacjentom - podkreślił dr Marcin Stajszczyk, przewodniczący Komisji ds. Polityki Zdrowotnej i Programów Terapeutycznych PTR. Według niego, takie zmiany można wprowadzić do najnowszego projektu listy refundacyjnej, w związku z którym właśnie odbywają się konsultacje społeczne. Ostatecznie można to również zrobić przy okazji publikacji kolejnej listy leków w czerwcu.

Co to jest MIZS?

MIZS jest przewlekłą zapalną chorobą stawów zaliczaną do chorób autoimmunizacyjnych. Rozwija się na skutek niszczenia tkanek organizmu przez własny układ odpornościowy, który mylnie rozpoznaje je jako obce.

Do objawów MIZS zalicza się silne bóle, obrzęki i sztywność stawów, które uniemożliwiają dziecku wykonywanie najprostszych czynności. Wraz z postępem choroby, dochodzi do zaburzenia wzrostu, deformacji stawów, trwałych przykurczy i unieruchomienia.

W niektórych przypadkach proces zapalny może też obejmować inne tkanki i organy, jak narząd wzroku, nerki, płuca, wątroba.

Eksperci szacują, że w Polsce na chorobę tę cierpi ok. 8,5 tys. dzieci.

Źródło: http://www.tvn24.pl/12690,1742006,0,1,lekarze-chore-dzieci-skazane-na-kalectwo,wiadomosc.html

Asjia
Utworzona: 2012-04-25 07:28 | Autor: Asjia | Wiadomości: 877

Chorzy na reumatoidalne zapalenie stawów skarżą NFZ do Komisji Europejskiej


Stowarzyszenie chorych na reumatoidalne zapalenie stawów zaskarżyło Polskę do Komisji Europejskiej w związku z przepisem dotyczącym tzw. terapii inicjującej. Zapis wymusza stosowanie leku wskazanego przez MZ w przypadku nowo zdiagnozowanych pacjentów.

"Pacjent nie dostaje leku, który jest dla niego najlepszy, ale ten, który został wskazany przez urzędników. Lekarze są ograniczani w swobodzie wyboru najbardziej odpowiedniej terapii" - powiedział we wtorek mecenas Stowarzyszenia Chorych na Zesztywniające Zapalenie Stawów i Osób ich Wspierających Bartłomiej Kuchta. Ocenił, że procedura wyłaniania preparatu w tzw. terapii inicjującej na szczeblu resortu zdrowia jest "nieprzejrzysta". Podkreślił, że zapisy te są niezgodne z prawem krajowym i unijnym.

Wyjaśnił, że w przypadku tzw. terapii inicjującej minister zdrowia w ogłaszanym co sześć miesięcy komunikacie określa preparat, którym mają być leczeni nowi pacjenci. Chodzi o tzw. terapię inicjującą w leczeniu: reumatoidalnego zapalenia stawów, młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów o przebiegu agresywnym, ciężkiej, aktywnej postaci zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa oraz łuszczycowego zapalenia stawów o przebiegu agresywnym.

Kuchta dodał, że osoby chore na wymienione schorzenia są leczone innowacyjnymi lekami biologicznymi, które bardzo silnie oddziałują na organizm.

Skargę do KE na Polskę (szefa rządu oraz ministra zdrowia) stowarzyszenie złożyło w poniedziałek. Wskazało w niej na: brak przejrzystości środków regulujących ustalanie cen na produkty lecznicze i włączenia ich w zakres krajowego systemu ubezpieczeń zdrowotnych, niezgodność z prawem unijnym części programów terapeutycznych stanowiących świadczenia gwarantowane. Stowarzyszenie zaznaczyło, że niezgodne z regulacjami UE jest ukształtowanie zasad wyłaniania tzw. terapii inicjującej stosowanej w ramach tych programów zdrowotnych.

Podkreśliło także, że KE negatywnie oceniła rozwiązania prawne obowiązujące w Polsce w zakresie włączania i wyłączania leków z wykazu produktów objętych krajowym systemem ubezpieczeń zdrowotnych. Dodało, że decyzja o wyborze sposobu leczenia zapadająca na szczeblu resortu zdrowia jest poprzedzona "nieprzejrzystą i dyskrecjonalną" procedurą. "Taki stan rzeczy rodzi uzasadnione obawy, że wybór tzw. terapii inicjującej stanowi o utworzeniu swoistego monopolu dla określonych produktów w zakresie programów zdrowotnych" - podało.

Oceniło, że może to istotnie wpływać na handel produktami leczniczymi wewnątrz UE i zakłócać go, a tym samym bezpośrednio wpływać na funkcjonowanie wspólnego rynku produktów leczniczych poprzez nieuzasadnione obiektywnymi kryteriami finansowanie określonych leków, wybieranych w "dyskrecjonalnej procedurze".

Rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia Agnieszka Gołąbek podkreśliła w komunikacie przesłanym PAP, że aktualnie dostęp do terapii lekami biologicznymi w chorobach reumatycznych odbywa się w ramach terapeutycznych programów zdrowotnych: Leczenie reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS) i młodzieńczego idiopatycznego zapalenia stawów (MIZS) o przebiegu agresywnym; Leczenie chorych z ciężką, aktywną postacią zesztywniającego zapalenia stawów kręgosłupa (ZZSK); Leczenie łuszczycowego zapalenia stawów (LZS) o przebiegu agresywnym. Od 1 lipca - zgodnie z ustawą refundacyjną - zostaną one zastąpione programami lekowymi, które będą stanowić ich kontynuację.

"Dotychczasowe terapeutyczne programy zdrowotne były tworzone w trybie wnioskowym. Wnioski składane przez konsultantów krajowych zawierały projekty programów. Zatem merytoryczny kształt programu, na który składają się między innymi kryteria kwalifikacji do programu, proponowany był przez konsultanta krajowego i tworzony na miarę zrównoważenia potrzeb pacjentów i możliwości finansowych Narodowego Funduszu Zdrowia" - napisała rzeczniczka MZ.

"Należy zaznaczyć, że merytoryczne zmiany w kształcie programów podlegają ocenie Agencji Oceny Technologii Medycznych. Ze względu na przepisy ustawy o refundacji w programach dotyczących reumatologii nie przewiduje się wyboru i ogłaszania komunikatem Ministra Zdrowia terapii inicjującej i terapii do kolejnych linii leczenia biologicznego" - dodała.

Gołąbek podkreśliła także, że jeżeli wpłynie do MZ wniosek o zmianę treści programu lekowego, to zostanie rozpatrzony. Do tego czasu rozliczenie terapii może być prowadzone na dotychczasowych zasadach. Zapisy programu w tym zakresie nie ulegają żadnej zmianie.

"W celu wyeliminowania zagrożenia ograniczenia dostępu pacjentów do terapii biologicznych w chorobach reumatycznych w stosunku do aktualnej sytuacji wprowadza się programy lekowe w kształtach już obowiązujących, nie ogranicza się środków finansowych na realizację programów oraz wykonuje się prace wdrożeniowe zgodnie z harmonogramem" - napisała rzeczniczka MZ.

Z protokołu posiedzenia zespołu koordynacyjnego ds. leczenia biologicznego w chorobach reumatycznych, który kwalifikuje wnioski o leczenie biologiczne do refundacji przez NFZ z 14 marca wynika, że aktywnie leczone lekami biologicznymi są 3 tys. 424 osoby. W ostatnim miesiącu zakwalifikowano do leczenia 65 osób, odrzucono 123 wnioski.

Źródło: http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/612363,chorzy_na_reumatoidalne_zapalenie_stawow_skarza_nfz_do_komisji_europejskiej.html

3majmy sie razem
Utworzona: 2012-11-15 18:48 | Autor: 3majmy sie razem | Wiadomości: 200

Prof. Anna Filipowicz-Sosnowska o kwalifikacji do leczenia biologicznego w chorobach reumatycznych Reumatologia

Zespół Koordynacyjny nie kwalifikuje "centralnie" pacjenta do leczenia biologicznego, kwalifikacja odbywa się u lekarza prowadzącego. Zespół jedynie weryfikuje wniosek wprowadzony do SMPT (system monitorowania programów terapeutycznych - red.) ze zgodnością obowiązującego programu lekowego. Ten program jest w bardzo dużym stopniu spójny z zasadami leczenia biologicznego opracowanymi przez NICE i Europejską Ligę do Walki z Chorobami Reumatycznymi - mówi prof. Anna Filipowicz-Sosnowska, przewodnicząca Zespołu Koordynacyjnego ds. Leczenia Biologicznego w Chorobach Reumatycznych*.

Więcej: http://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Reumatologia/Prof-Anna-Filipowicz-Sosnowska-o-kwalifikacji-do-leczenia-biologicznego-w-chorobach-reumatycznych,125170,1011.html

3majmy sie razem
Utworzona: 2013-02-16 10:54 | Autor: 3majmy sie razem | Wiadomości: 200

Prof. Jiří Vencovský o leczeniu biologicznym w reumatologii

W Czechach pacjent reumatologiczny zakwalifikowany do leczenia biologicznego oczekuje na nie od 2 tygodni do 6 miesięcy - mówi nam prof. Jiří Vencovský z Instytutu Reumatologii w Pradze.

Rynek Zdrowia: - Jaka jest dostępność do leczenia lekami biologicznymi w chorobach reumatycznych w Republice Czeskiej?

Prof. Jiří Vencovský: - Leki biologiczne są stosowane u nas od 2000 roku. Wtedy, pierwsze terapie przy użyciu tych leków były finansowane przez firmy farmaceutyczne, jako przedłużona otwarta faza badań klinicznych. Potem stały się dostępne w ramach ubezpieczenia.

Pierwszy był infliximab. Potem adalimumab i etanercept - oba są finansowane od połowy minionej dekady. Pozostałe leki również zostały włączone do finansowania: abatacept, rituximab; a teraz tocilizumab. Oczywiście najnowsze Simponi (golimumab) i Cimzia (certolizumab pegol) również są zaaprobowane i finansowane - od około roku.

- Jakie warunki musi spełnić pacjent, by został zakwalifikowany do programu leczenia?

- Są krajowe wytyczne. W oparciu o nie pacjent jest kwalifikowany do leczenia. To jest pierwsze ograniczenie. Jest i drugie - to kwestia pieniędzy dostępnych na to leczenie. Dlatego negocjujemy poziom finansowania z ubezpieczycielem na poziomie każdego ośrodka.

Nie każdy reumatolog może leczyć podając leki biologiczne. Aktualnie w całych Czechach jest około 25 ośrodków. Mówię około, bo niektóre z nich są zaakceptowane przez nasze towarzystwo reumatologiczne, ale ubezpieczyciel nie zawarł z nimi odpowiednich umów na finansowanie.

- Jak długo pacjent czeka w kolejce?

- Nie mamy formalnych list kolejkowych. Pacjenci, którzy są zakwalifikowani, mają wszystkie wskaźniki, które pozwalałyby ich włączyć do leczenia, są umieszczeni na lokalnej, wewnętrznej liście oczekujących w danym ośrodku. Innej listy nie ma.

- Czy są jakieś możliwości, nawet nieoficjalne, przesunięcia pacjenta w kolejce oczekujących?

- Nie ma takiej możliwości. Długość oczekiwania wynika z oceny ciężkości choroby przez lekarza. Pacjenci oczekują w kolejce na lecznie od 2 tygodni do 6 miesięcy.

- Jak liczna jest grupa pacjentów z chorobami reumatologicznymi objęta leczeniem biologicznym?

- Dzisiaj jest to około 3500 pacjentów, łącznie łącznie z tymi chorującymi na łuszczycowe zapalenie stawów i zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa.

- Czy eksperci w Czechach sądzą, że leczeniem objęci są wszyscy, którzy go wymagają?

- To czy pacjent otrzymuje leczenie wynika z kryteriów włączania. Punktem kwalifikującym jest aktywność choroby - według skali DAS 28 na poziomie 3,9. Ale nie oznacza to że ci pacjenci, natychmiast dostają leczenie.

- A jak odbywa się kontrola lecznia przez płatnika?

- Mamy krajowy rejestr pacjentów reumatologiczych leczonych biologicznie. Skrót ATTRA. W tym rejestrze są wszystkie dane pacjentów niezbędne do oceny wyników leczenia. Pierwszym celem powstania tego rejestru rzeczywiście było dostarczanie danych dla ubezpieczyciela. Często jesteśmy pytani o nie, ale dzisiaj ten rejestr jest używany także do celów naukowych.

Dzięki rejestrowi można oceniać zarówno skuteczność, jak i działania niepożądane leków biologicznych. Można też zaobserwować zamiany leków w ramach terapii u poszczególnych pacjentów. Te dane jesteśmy w stanie monitorować nawet w odstępach tygodniowych. Mogę powiedzieć, że nawet w pewnym sensie jesteśmy dumni z tego rejestru.

- Jakie są czeskie zalecenia dotyczące czasu prowadzenia leczenia biologicznego w reumatologii, czy można je przerwać?

- Byłem zaskoczony sytuacją, gdy pacjent który zakończył leczenie miał nawrót. Wcześniej, będąc cały czas na leczeniu, miał przez kilka lat kompletną remisję. Ale, jak się okazuje, nawet po kilku latach leczenia i trwania całkowitej remisji, kiedy to leczenie się przerywa, pacjent ma nawrót choroby.

Są dane, które mówią, że pacjenci rozpoczynający dostatecznie wcześnie terapię anty TNF-em, kiedy uzyskują remisję - dłużej ona trwa. Więcej z tych pacjentów może utrzymać remisję nawet po przerwaniu leczenia. Lepszym wyjściem czasami może być redukcja dawki zamiast odstawienie leku.

Nie ma zaleceń, które sugerowałyby odstawienie leku. W naszej praktyce klinicznej, jeżeli pacjent reumatologiczny dostaje leczenie biologiczne z ubezpieczenia społecznego, to nie ma odstawiania. Nie jesteśmy naciskani, żeby przerywać leczenie z powodów finansowych, po uzyskani remisji. Ale bywają sytuacje, gdy próbujemy zmniejszać dawkę, u już leczonych pacjentów - to wtedy, gdy nie mamy pieniędzy, żeby leczyć wszystkich chorych.

- Dziękujemy za rozmowę.

Źródło: http://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Reumatologia/Prof-Ji-Vencovsk-o-leczeniu-biologicznym-w-reumatologii,122871,1011.html

3majmy sie razem
Utworzona: 2013-09-22 17:49 | Autor: 3majmy sie razem | Wiadomości: 200

Prof. Wiland: w Polsce źle wykorzystujemy potencjał, który tkwi w lekach biologicznych

Mamy za ostre kryteria kwalifikacyjne do terapii biologicznych, źle wydajemy pieniądze na ich prowadzenie i ostry problem wynikający z tego, że z obu tych powodów terapie musimy przerywać – wylicza prof. Piotr Wiland, prezes Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego w rozmowie z portalem ereumatologia.pl.
Rozmowa z Piotrem Wilandem, prezesem Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego

-Czy w Polsce odpowiednio korzystamy z możliwości, które daje stosowanie leków biologicznych?
-Nie. I są po temu dwie przyczyny. Po pierwsze stosujemy bardzo ostre, moim zdaniem: zbyt ostre kryteria kwalifikacji do leczenia biologicznego. Po drugie źle wydajemy pieniądze przeznaczone na realizację programów związanych z lekami biologicznymi. I to zaczyna stanowić poważny problem, w praktyce dodatkową barierę dla pacjentów.

-Kryteria są ostre, bo państwo chce na leki wydać jak najmniej. A te biologiczne są drogie...
-Argument finansowy jest istotny i po części jestem w stanie go uznać. Rzeczywiście leczenie biologiczne nie zawsze jest panaceum na wszystkie problemy. W wielu wypadkach można je zastąpić innymi formami leczenia z równie dobrym skutkiem. Nie dziwię się zatem płatnikowi, że ogląda każdą wydaną złotówkę kilka razy. Ale moim zdaniem w Polsce zarówno kryteria jak i wymagania wobec placówki, która podaje leki biologiczne są zbyt wyostrzone, to przesada. W wielu wypadkach podanie leku biologicznego w odpowiednio wczesnej fazie choroby daje znakomite efekty. Nasze kryteria wymuszają na nas jednak czekanie do tej fazy rozwoju choroby, w której jest ona mocno zaawansowana. Problemem jest również przerywanie leczenia, kiedy uzyskujemy efekt, aby czekać do kolejnego zaostrzenia . Skuteczność jest mniejsza, efekt leczenia gorszy, a to – używając argumentu finansowego – przekłada się na to, że pacjent wymaga kosztowniejszej opieki, na dodatek ma mniejsze szanse na powrót na rynek pracy. Strata jest więc i medyczna, i finansowa.

-Wspominał pan o kolejnej barierze: organizacyjnej. O tym, że środki przeznaczone na programy lekowe są źle dzielone. Jaki to ma skutek dla pacjentów?
-Producenci leków zgodzili się na odpowiednie ceny w procesie negocjacyjnym i przynajmniej na papierze to wygląda, iż środków pieniężnych jest pod dostatkiem . Gorzej, ze szpitalami. Na świadczenia związane z programami lekowymi – czyli tzw. obsługę dostają za mało środków, te świadczenia zaczynają być nieopłacalne. Dodatkowo nie ma zróżnicowania pomiędzy wyceną podania w długotrwałym wlewie dożylnym wobec drogi podskórnej, choćby nawet sam lek dożylny miał kosztować znacząco mniej. Lekarz przyjmujący pacjenta do takiego programu wie, że jego szpital może stracić na niewłaściwej wycenie, a jego wysiłek nie jest odpowiednio uhonorowany. Stąd trudno się dziwić, iż liczba tych chorych nie wzrasta . I to zaczyna być poważną barierą dostępności pacjentów z chorobami reumatycznymi do najnowocześniejszych terapii.

Źródło: http://www.ereumatologia.pl/Prof-Wiland-w-Polsce-zle-wykorzystujemy-potencjal-ktory-tkwi-w-lekach-biologicznych,10269.html#

3majmy sie razem
Utworzona: 2013-11-28 18:37 | Autor: 3majmy sie razem | Wiadomości: 200

Polscy pacjenci mają gorszy dostęp do leków biologicznych

Rozmowa z Katarzyną Pawlak-Buś, ekspertem Oddziału Reumatologii i Osteoporozy Szpitala im. J. Strusia w Poznaniu
http://www.ereumatologia.pl/Polscy-pacjenci-maja-gorszy-dostep-do-lekow-biologicznych,11034.html

3majmy sie razem
Utworzona: 2014-05-22 18:54 | Autor: 3majmy sie razem | Wiadomości: 200

Remisja w RZS: czy i kiedy można odstawić leczenie biologiczne?

Z rekomendacji EULAR 2013 wynika, że można podjąć próbę zmniejszenia dawki bądź odstawienia leku biologicznego w przypadku remisji w reumatoidalnym zapaleniu stawów (RZS) utrzymującej się ponad 6 miesięcy. - Nie ma jednak żadnej rekomendacji odpowiadającej na pytanie: kiedy zmniejszyć podawanie leku, a kiedy go odstawić - zauważa prof. Anna Filipowicz-Sosnowska, przewodnicząca Zespołu Koordynacyjnego ds. Leczenia Biologicznego w Chorobach Reumatycznych.

Na świecie zaznacza się tendencja do badań nad remisją wolną od leków biologicznych. Naukowcy stawiają pytanie, jakie są czynniki przemawiające za tym, by po uzyskaniu remisji/niskiej aktywności choroby zrezygnować z podawania takiego leku.

Te badania są prowadzone głównie ze względu na świadomość ryzyka wzrostu działań niepożądanych przy długotrwałym stosowaniu leków biologicznych. - Ryzyko jest udokumentowane i rośnie wraz z upływem czasu. Nie wiemy czy nie zmieniamy tolerancji immunologicznej przy długotrwałym stosowaniu leków biologicznych - przekazała profesor*.

Jak zaznaczyła, zainteresowanie badaniami determinuje też czynnik farmakoekonomiczny - cena leku powoduje, że terapie biologiczne są kosztowne. W takich terapiach znaczenia nabiera też decyzja pacjenta, który - w przypadku chorób przewlekłych - zadaje pytanie, jak długo będzie musiał przyjmować lek

Więcej: http://www.rynekzdrowia.pl/Serwis-Reumatologia/Remisja-w-RZS-czy-i-kiedy-mozna-odstawic-leczenie-biologiczne,141133,1011.html

Strona główna|Moje konto|Filmy|Zdjęcia|Blog|Użytkownicy|Forum Reklama © streemo 2014 top^